zadziałaj dla siebie

Zdrowe i bezpieczne grillowanie

                   
Wraz z nastaniem wiosny rozpoczynają się liczne spotkania rodzinne, przyjacielskie. My Polacy lubimy spotykać się w szerszym gronie, gdzie można nie tylko porozmawiać, ale i dobrze zjeść. Takie właśnie „dobre” jedzenie serwujemy sobie coraz częściej przy pomocy grilla. Doceniamy bowiem to, iż będąc na działce, nad jeziorem czy pod domem w ogródku można zjeść coś ciepłego na świeżym powietrzu.

Ostatnimi czasy pojawiły się jednak liczne doniesienia, jakoby żywność z grilla była dla człowieka nie do końca zdrowa, co więcej – nawet rakotwórcza. Oczywiście słowo „rakotwórcza” (kancerogenna) oznacza, iż nie zachorujemy na raka od zjedzenia jednego wysmażonego złymi metodami steku („rakotwórcza żywność” degraduje bowiem ludzki organizm sukcesywnie, co może dać namacalny efekt w perspektywie wielu lat). Jednak my takich imprez przy grillu zaliczamy w życiu… oj sporo. Zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim. Dlatego niezwłocznie trzeba się w jakiś sposób przed tym zabezpieczyć. Zabezpieczenie to nie będzie jednak oznaczało całkowitą rezygnację z grillowania, lecz raczej będzie polegało na przestrzeganiu kilku podstawowych zasad.

Czym rozpalić grilla?

Do grillowania wybierać należy raczej brykiet lub węgiel drzewny, wytwarzane z drzew liściastych, które nie zawierają żywicy. Żywica, w którą bogate są drzewa iglaste, spalając się emituje rakotwórcze aromaty. W żadnym wypadku nie należy rozpalać grilla z kartonów, gazet, dykt, malowanego czy lakierowanego drewna. Ważne jest również to, by nie dopuszczać do zapalenia się węgla, a w trakcie grillowania absolutnie nie dorzucać podpałek.

Najpierw rozpalamy brykiet, by następnie po około 40 minutach, gdy pojawi się na nim warstwa popiołu, kłaść mięso. My często od razu kładziemy je na ruszt, bo (jak zwykle) chcemy jeść zaraz.

Grillowanie to pewnego rodzaju sztuka, a nie jedzenie na czas. Warto więc o tym pomyśleć zawczasu i postarać się rozpalić brykiet zanim zejdą się goście.

Dioksyny, a zdrowie

Grillowanie, szczególnie tłustego mięsa, a także spożywanie tego mięsa, zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Tak mówią badania. Ryzykowne jest ponoć nawet samo stanie przy grillu. Zbadano, że podczas dwóch godzin grillowania emituje się tyle dioksyn i furanów, ile z 220 tysięcy papierosów! Dioksyny są to substancje chemiczne, które wpływają na powstawanie złośliwych nowotworów w dłuższej perspektywie czasu. Badacze sugerują, że tak duża dawka toksycznych oparów przez 10 – 20 lat może znacząco wpływać na stan naszego zdrowia. Jeśli jednak nie grillujemy w każdy wolny i ciepły weekend przez całe wakacje i przez wiele lat to nic nam raczej nie powinno grozić.

Tacki = ochrona przed dymem

Każdy szanujący się mistrz grilla będzie używał specjalnych tacek lub aluminiowej folii. Jest to niezwykle ważna sprawa. Otóż niektóre związki kancerogenne powstają podczas samego procesu technologicznego, a inne w czasie, gdy wytopiony tłuszcz spada na węgiel i spalając się wydziela toksyczne opary osadzające się na naszym mięsku czy rybce. Dlatego nigdy nie kładziemy mięsa bezpośrednio na ruszcie, lecz na aluminiowych tackach, które ograniczają spływanie tłuszczu na węgle.

Niedopieczone, przypieczone…

Bardzo często zdarza się tak, że głodni i niecierpliwi sięgamy po kawałek mięsa zbyt szybko. Z zewnątrz wydaje się już upieczony, a w środku niestety jeszcze taki nie jest. Temperatura dostaje się do wnętrza zdecydowanie wolniej, dlatego też musimy wykazywać więcej cierpliwości, jeśli nie chcemy się zatruć. Dobra metoda pomiarowa to stosowanie termometru z nakłuwaczem (nakłuwamy w momencie, kiedy mięso wygląda na gotowe). Wówczas możemy zweryfikować czy np. środek piersi z kurczaka nadaje się do konsumpcji czy jeszcze nie.

Problem niedopieczonego mięsa (i jego psucia się w letnie upały) jest szczególnie ważny dla kobiet w ciąży. W żadnym wypadku nie wolno spożywać produktów, których nie jesteśmy pewni. Z tegoż właśnie powodu uważa się, że przyszłe mamy powinny zrezygnować z przyjemności grillowania. To samo tyczy się dzieci.

Należy pamiętać, iż bardzo szkodliwe są również zbyt spieczone kawałki mięsa. Takie należy od razu wyrzucić. W nich bowiem tych niepożądanych dla nas związków będzie najwięcej.

Wieprzowina, wołowina, ryba czy drób?

Tak naprawdę na ruszcie można przygotować niemalże wszystko. Od mięs i ryb poczynając, na warzywach i owocach kończąc. Na rynku dostępna jest coraz większa ilość różnego rodzaju przypraw przeznaczonych typowo do dań z grilla. Warto jednak poeksperymentować i zamiast gotowej mieszanki ziół spróbować skomponować swoją własną. Będziemy wówczas mieli pewność, co się w niej znajduje i że nie spowoduje ona podrażnień przewodu pokarmowego.

Jeśli nie zajadamy się na co dzień samą wieprzowiną, możemy pozwolić sobie na karkówkę z grilla. Oczywiście zachowujemy zasady, o których wspomniałam wyżej. Osoby bardzo dbające o linię, bądź chcące schudnąć mogę wybrać drób czy indyka. Można grillować również ryby, które nie wymagają długiego opiekania. Wystarczy ok. 7-10 minut. Poza tym są zdrowe, a jeśli to morskie ryby, mogą być nawet tłuste.

Zostaje nam jeszcze tradycyjnie kiełbasa oraz kaszanka, z których ta druga byłaby chyba najbardziej godna polecenia. Ponadto z zasady zawija się ją w folię wraz z cebulą, a wówczas opary się do niej szczególnie nie przedostają.

A co z grillowaniem ziemniaków?

Niestety holenderskie badania ostatecznie udowodniły, że pieczenie, smażenie i grillowanie ziemniaków lub tostów nie jest dobre dla zdrowia. Powstaje wtedy związek zwany akrylamidem, któremu przypisano działanie rakotwórcze. Badanie przeprowadzono na ogromnej próbie ludzi i nie ma wątpliwości, że wraz ze spożyciem tegoż związku zwiększa się dwukrotnie ilość pojawiających się nowotworów. Tyczy się to głównie raka macicy i jajnika.

Nie ma grilla bez sałatek!

Pamiętajmy, by na naszym stole nie zabrakło sałatek i surówek przyrządzonych ze świeżych warzyw, które są bardzo zdrowe i lekkostrawne, a zjadane z warzywami witaminy skutecznie rozprawią się z ewentualnymi szkodliwymi związkami. Szczególną rolę do spełnienia mają tu witaminy o działaniu antyoksydacyjnym, które zabezpieczą nas przed działaniem wolnych rodników. Natomiast wyjątkowo przyjazne sercu są witaminy B6, B12 oraz kwas foliowy.

Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedno dobroczynne działanie sałatek - nasyciwszy się nimi, prawdopodobnie zjemy mniej wysokoenergetycznych i tłustych grillowanych przysmaków. Wrócimy z przyjęcia nie tylko z dobrym humorem i bez uczucia nadmiernej sytości, ale i z satysfakcją, że udało nam się obronić przed zbędnym objadaniem się.

 

Ewelina Wieczorek

www.epicentrumzdrowia.pl

http://dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/blog-dieta-cwiczenia-odchudzanie