zadziałaj dla siebie

Chudnąć w wakacje

Wielu z nas w czasie zimowo-wiosennym toczyło walkę ze zbędnymi kilogramami. Niektórzy ją wygrali (całkowicie bądź częściowo), inni nie. Osoby, które nie były wystarczająco wytrwałe i zdyscyplinowane, nadal mają okazję do spalenia zbędnego tłuszczu. Ci zaś, którym co nieco ubyło i którzy sądzą, że nie muszą się więcej pilnować, są w błędzie.

To przed nimi stoi większe wyzwanie, gdyż warto byłoby utrzymać osiągnięte rezultaty, inaczej cały wysiłek pójdzie na marne. Poniżej kilka godnych uwagi wskazówek dla jednych, jak i dla drugich.

Uwaga na owoce

Wakacje to czas licznych imprez, grillowania, spotkań towarzyskich i urlopów. Już kiedyś mieli Państwo możliwość przeczytać w jednym z moich artykułów o tym, że to wszystko nie sprzyja traceniu kilogramów oraz utrzymaniu szczupłej sylwetki. Powód: wszędzie czyhają na nas słodkości, smażone i grillowane potrawy, gofry, lody i … słodkie owoce! Tak, niektóre owoce to też winowajcy naszych nadprogramowych kilogramów, gdyż zawierają sporo cukru, przez co dość szybko powodują wyrzut insuliny do krwi.

Zrozumiałą rzeczą jest, że po jesieni i długiej zimie aż rwiemy się do orzeźwiających potraw i produktów, tęsknimy za czereśniami, truskawkami czy soczystymi brzoskwiniami. I owszem, są one bardzo zdrowe, mają sporo witamin i należy je jeść. Obowiązuje jednak jedna zasada: nie po kilogramie na raz (jak czyni to wielu), lecz 3 porcje owoców dziennie. Porcja to np. jedna brzoskwinia, jeden mały banan, kilka śliwek, szklanka malin itd.

Nie możemy rzecz jasna wrzucić wszystkich owoców do jednego worka, bo nie wszystkie sprzyjają tyciu. Te, które możemy jeść w większych ilościach to truskawki, jagody, porzeczki, agrest, maliny, wiśnie, morele.

„Mam gości. Nie mogę stosować teraz mojej diety

Hmm... jakiej diety?

Myślenie takie sugeruje, że zdrowe żywienie traktowane jest przez nas wybiórczo. Jeśli nie mamy kłopotów rodzinnych czy osobistych, obowiązków, nie wyjeżdżamy na urlop, nie przyjmujemy gości, wówczas zwracamy bardziej uwagę na nasze menu. Kiedy tylko nasz rytm dnia zostaje choć trochę zaburzony, wówczas zaczynamy ucztowanie, bo nam się należy. Nasze zasady trafiają do lamusa, by po jakimś czasie znowu je na nowo wdrażać. Tłumaczymy sobie, że „nie mamy do tego głowy”. Taki brak równowagi nie zapewni nam utrzymania bądź osiągnięcia należnej masy ciała. Zdrowe odżywianie to stałe zasady, które obowiązują 365 dni w roku, owszem z modyfikacjami zależnymi od danej sytuacji (święta, odwiedziny, urlop, choroba) czy pory roku, ale nie powinny to być duże zmiany.

Serwujemy naszym gościom to, co… niezdrowe?


Zastanawiałam się kiedyś, dlaczego dla gości przeważnie musi być schabowy i karkówka? Dlaczego w sałatce góruje smak majonezu, sałata musi być polana śmietaną 18% zamiast mniej tłustą, a obróbka termiczna ryby czy mięsa to koniecznie smażenie, a nie np. pieczenie w folii? Zwykle przecież tego nie robimy, gdy jest zwykły dzień, bo staramy się jeść mniej tłusto i kalorycznie. Czy nie jest to dziwne?


Przypomina mi się sytuacja, kiedy jedna z moich klientek oznajmiła na jednej z kolejnych wizyt, że w najbliższym tygodniu nie będzie stosowała się do swojego jadłospisu, bo przyjadą dzieci z wnukami. Zapytałam, jak ma się do tych odwiedzin jej jadłospis. Ona na to: no jak to? Przecież nie będę sobie gotowała osobno. Wtedy spytałam, z jakiego powodu miałaby gotować sobie osobno? W swoim jadłospisie ma bowiem takie potrawy, które z pewnością zasmakują również jej gościom. Zastanowiła się chwilkę i stwierdziła, że rzeczywiście nie przyszło jej to do głowy.

A może goście chętnie zjedzą to, co my?


Takie myślenie wynika oczywiście z naszych przyzwyczajeń i wzorców wyniesionych z domu. Rzadko kto wpada na pomysł, by złamać pewne utarte schematy i postąpić tym razem inaczej. Możemy moi Drodzy radzić sobie w takich sytuacjach bezproblemowo, bez szkody dla swojego zdrowia i z korzyścią dla naszych gości. Nawet nie zdajemy sobie często sprawy, jakie to proste.


Zrozumiałą rzeczą jest, iż jako gospodarze chcielibyśmy wypaść jak najlepiej przed tymi, których do siebie zapraszamy. Dajmy więc gościom to, czego od nas oczekują. Jest wiele osób wśród naszych znajomych i rodziny, które się zdrowo odżywiają i będą bardziej zadowolone z porcji kurczaka i warzyw gotowanych na parze niż z przysłowiowego schabowego z ziemniakami czy karkówki polanej tłustym sosem. Znam osoby, które celowo rezygnują z dłuższych pobytów u rodziny bądź znajomych właśnie z obawy przed tym, że nie będą miały możliwości zjedzenia tego, co sprzyja ich zdrowiu i utrzymaniu szczupłej sylwetki. To przykre, ale z drugiej strony chyba nie można im się dziwić.


Jako goście nie mamy prawa rzecz jasna wybrzydzać, bo to gospodarz decyduje o tym, czym nas uraczy. Jednak gospodarz dbający o swoje zdrowie może postąpić zgodnie z zasadą: wilk syty i owca cała. Wówczas przy okazji da dobry przykład swoim gościom, którzy być może w przyszłości postąpią podobnie.

 

Ewelina Wieczorek

www.epicentrumzdrowia.pl

www.dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/blog-dieta-cwiczenia-odchudzanie