zadziałaj dla siebie

Znane powiedzenie mówi, że zasady są po to, by je łamać...

W społeczeństwie polskim zakorzeniły się na dobre pewne stereotypy i błędy w myśleniu związane z odżywianiem i odchudzaniem. W myśl powyższego powiedzenia warto (dla naszego dobra) pewne z nich obalić oraz przeciwstawić się niektórym zasadom wpajanym nam od dziecka.

Spożywanie dużych ilości jedzenia nie szkodzi zdrowiu, tylko daje człowiekowi siłę

Taka sugestia przekazywana jest głównie dzieciom: jedz dużo, a będziesz rósł i staniesz się silny. Niestety to stwierdzenie sprawia, że utwierdzamy dzieci w przeświadczeniu, iż trzeba cały czas coś podjadać. W przyszłości mogą mieć przez to problem z nadwagą, gdyż rozciagnięte od ciągłej konsumpcji żołądki trudno jest z powrotem ujarzmić. Sami wiemy przecież z własnego doświadczenia, że nie jest to proste. Dlatego nie warto nakłaniać dzieci do zjadania wszystkiego, co znajduje się na talerzu. Skoro twierdzą, że się najadły, znaczy to... że się najadły.  Nic do dodania.

Można schudnąć bez żadnych wyrzeczeń

Proces spalania tkanki tłuszczowej zawsze wiąże się z pewnymi ograniczeniami. Owszem, okres zrzucania kilogramów nie musi być czasem katorgi, ale na ogół trzeba z czegoś zrezygnować bądź podjąć jakiś wysiłek, aby osiągnąć sukces. Dlatego czytając w kolorowej gazecie nagłówek: schudnij szybko i bez wyrzeczeń (często z dopiskiem: na diecie 1000kcal) możemy być pewni, że ten, kto to pisał, sam nigdy tego nie doświadczył oraz nie ma pojęcia o funkcjonowaniu organizmu podczas restrykcyjnych diet.

„Jak mam być chory to i tak będę”

To „złota” myśl wielu z nas. Nie usprawiedliwiajmy moi Drodzy swych niewłaściwych nawyków i przyzwyczajeń, bo właśnie przez to, że tak myślimy wpędzamy się w szereg chorób powstających na tle wadliwego odżywiania.

„Dieta wystarczy, by schudnąć. Wcale nie muszę ćwiczyć”

Bardzo często zdarza mi się słyszeć to od moich klientów. Jest to prawda, ale tylko częściowa. Owszem, już samo przestawienie się na zdrowszy model żywienia sprawia, że chudniemy i czujemy się o niebo lepiej, ale to działa tylko w początkowych etapach walki z kilogramami. W pewnym momencie sama dieta nie wystarcza. Nadchodzi okres stagnacji i masa ciała stoi w miejscu. Wtedy trzeba koniecznie włączyć w życie ruch po to, by tkanka tłuszczowa spalała się efektywniej, poprawiła się dodatkowo kondycja oraz (o co nam najbardziej chodzi) wzrosła przemiana materii. Poza tym pamiętajmy, że ćwicząc kształtujemy mięśnie, które zużywają więcej energii niż tkanka tłuszczowa, przez co nawet wtedy, kiedy nie ćwiczymy - chudniemy.

„Im mniej zjem, tym szybciej schudnę”

Przez takie myślenie fundujemy sobie (często po raz kolejny) efekt jo-jo. Jedząc jak kotek, lub co gorsza, głodząc się, spowalniamy swój metabolizm. Kiedy zaczynamy rygorystyczną dietę, organizm przestawia się na wolniejsze obroty. Poza tym, zamiast spalać tłuszcz tracimy głównie wodę i w późniejszym czasie również białko – budulec masy mięśniowej. Każde pół kilograma utraconych mięśni znacznie zwalnia przemianę materii. I koło się nakręca. Wracając po takich praktykach do poprzedniego stylu żywienia, zaczynamy w zastraszającym tempie tyć. Organizm jest tak wygłodzony, że nadrabia z nawiązką. Pamiętajmy: organizmu nie da się oszukać! On prędzej czy później upomni się o swoje.

Nie wypada odmawiać spożywania posiłków będąc w towarzystwie

Porządnie wbito nam to do głów. Wielu z nas – wiernym tej zasadzie – ma dzięki temu kolejną wymówkę, by jeść. Ci natomiast (mądrzejsi), którzy nie do końca się z nią zgadzają i starają się słuchać swoich żołądków, nie rzadko doświadczają z tego tytułu nieprzyjemności ze strony gości. Temat ów na pewno zostanie przeze mnie poruszony w kolejnych artykułach.

„Nie ważne, co jem, bo dziś nie ma już zdrowej żywności. Poza tym dawniej ludzie jedli tłusto, a byli szczupli i żyli długo”

Życie np. w epoce kamienia łupanego było fizycznie bardzo trudne, gdyż mężczyźni spędzali znaczną część dnia tropiąc i polując na zwierzęta, które po zabiciu musieli jeszcze odnieść do obozu. Można przypuszczać, że pokonywali przy tym około 15 km dziennie. Kobiety również były aktywne, gdyż nosiły swoje dzieci na rękach podczas zbierania roślin. Jeśli mowa zaś o żywieniu – według współczesnych kryteriów nasi przodkowie stosowali dietę opartą na mięsie, owocach i warzywach. Jedli także ziarno, miód, orzechy i jajka. Nie spożywali natomiast zboża i dużej ilości węglowodanów (tym bardziej cukru i słodyczy). Pamiętajmy też o tym, że zawartość nasyconych tłuszczów w mięsie zwierząt z tamtej epoki była znacznie niższa niż w większości produktów dostępnych dzisiaj. Zwierzęta, bowiem, nie były karmione kukurydzą, ich wzrost nie był hormonalnie pobudzany. Człowiek funkcjonował w okresach głodu i sytości. Jadł wtedy, kiedy udało się coś upolować lub znaleźć. Dlatego choroby takie jak cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca czy nadwaga nie miały racji bytu. A to, że ludzie żyli 30-40 lat wynikało głównie z zapadania na choroby zakaźne, na które nie było lekarstwa oraz na skutek wypadków.

Żeby zdać sobie sprawę że mniej znaczy lepiej, nie musimy się cofać aż do epoki kamienia łupanego. Wystarczy wspomnieć choćby na czasy wcale nie dalekie np. II wojny światowej. Ludzie cierpieli niewyobrażalny głód, a mimo to wielu z nich żyje do dziś. Dziś człowiek funkcjonuje tylko w okresach sytości, bo za bardzo wziął sobie do serca porady niektórych specjalistów od żywienia, że głód jest czymś niepożądanym. W związku z tym cały czas coś je. I stąd większość problemów zdrowotnych. Do tego dochodzi jeszcze siedzący tryb życia. Mamy mnóstwo urządzeń, które całą pracę wykonują za nas (byśmy dzięki temu mogli dłużej posiedzieć przed TV…). Nie spalamy wszystkich pochłanianych przez nas kalorii.

Należy pamiętać, że ludzie, którzy mają dziś 60 czy 70 lat i przeżyli swoje życie pracując na roli, bardzo często skarżą się na różne dolegliwości, powstałe na skutek nadmiaru tłuszczów nasyconych w ich dietach. Wynika to z faktu, że znaczną część ich pożywienia zajmowała wieprzowina (często też w postaci pasztetów), tłuste mleko prosto od krowy, pełnotłuste twarogi, śmietana, mięso gęsi, kaczki. Więc nie jest tak, że starsi ludzie tryskają energią. A pomyślmy, jak wielu osób już nie ma wśród nas, ponieważ nie udało im się wygrać z chorobą dietozależną.

W dzisiejszych czasach nie można już prawidłowo się odżywiać

Tak naprawdę nie ma żadnych przeszkód, by odżywiać się podobnie jak żyjący dawniej ludzie mimo postępującej zmiany jakościowej surowców. Jako osoby dorosłe możemy podejmować decyzje, co do komponowania naszej diety. Nie można wrzucać całej żywności do jednego worka twierdząc, że wszystko jest skażone chemią, niezdrowe i trujące. Prosta rada: czytając etykiety na opakowaniach, dowiemy się wiele o produkcie. Producent ma obowiązek zamieścić pełny wykaz użytych surowców (to, że nie zawsze to czyni, to już inna sprawa). Jeśli zauważamy, że znaczna ich część to środki konserwujące, barwiące, aromaty i inne, nie musimy tego kupować. Mamy wybór!

Z drugiej strony, owszem, dzisiejsza żywność odbiega od tej, którą jedli nasi przodkowie. Wiele produktów zbożowych podlega oczyszczaniu (biały chleb, biały ryż,…), przez co pozbawione zostają cennych witamin, minerałów i błonnika. Niemal wszędzie dodaje się cukier, by podnieść walory smakowe produktu. Wiele gotowych potraw zawiera w swoim składzie dużo soli, która może wpłynąć na pojawienie się nadciśnienia. Mimo to człowiek sam układa sobie jadłospis, który może wyglądać mniej lub bardziej korzystnie pod względem zdrowotnym. Chleb razowy to nie to samo, co białe, pszenne bułeczki. Słodycze nie dorównują swoim składem owocom. Zapiekanki czy hot-dogi zakupione w pobliskiej budce nie umywają się do zdrowego domowego obiadu złożonego z warzywnej zupy, surówek i porcji chudego mięsa czy ryby.

Zatem w znacznym stopniu mamy wpływ na to, co jemy i ów wpływ może zaważyć na przyszłym funkcjonowaniu naszych organizmów.

 

Ewelina Wieczorek

www.epicentrumzdrowia.pl

www.dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/blog-dieta-cwiczenia-odchudzanie