zadziałaj dla siebie

O co chodzi w słynnym efekcie jo-jo?

Ludzkie ciało zostało ukształtowane miliony lat temu, gdy diety odchudzające nie były znane. Jedynym nakazem i szansą na przeżycie było najeść się do syta. Im bardziej tłusta i słodka była potrawa, tym lepiej został odżywiony organizm.

Później następował naturalny okres głodowania z powodu braku pożywienia. Przeżywali tylko ci osobnicy, których organizm poradził sobie z tymczasowym brakiem żywności. Tak więc organizm ludzki, wytworzył przez wieki specjalny mechanizm umożliwiający przetrwanie, gdy brakuje pożywienia.
    
Mechanizm ten działa bardzo sprawnie również i w dzisiejszych czasach. Gdy osoba z nadwagą rozpoczyna niskokaloryczną dietę, mechanizm zaczyna działać. Mimo, iż dla naszej świadomości jest oczywiste, że jedzenia nie brakuje i nie grozi nam śmierć głodowa, a naszym celem jest jedynie zmniejszenie masy ciała, to nasz organizm wpada w panikę. Dla niego taki stan oznacza głodowanie.    

Następuje zatem zwolnienie metabolizmu, czyli przemiany materii. Opanowuje nas tak zwany "niepohamowany apetyt", który jest odpowiedzią organizmu na sytuację, gdy w zasięgu wzroku pojawi się pożywienie. Objawia się to często napadem łaknienia. Zjawisko to zwane jest syndromem odpowiedzi głodowej i bardzo trudno jest je kontrolować.

Organizm ludzki nie jest taki „naiwny”

Organizm pobiera energię do funkcjonowania ze spożywanych pokarmów, albo wykorzystuje odłożoną tkankę tłuszczową. Nawet w czasie odpoczynku lub snu zachodzą w ciele procesy, dla których potrzebna jest energia: płuca wymieniają tlen na dwutlenek węgla, w naczyniach krwionośnych krąży krew, rosną włosy i paznokcie itd. Utrzymanie całej tej skomplikowanej maszynerii wymaga energii. Kiedy czuwamy zapotrzebowanie na energię jest jeszcze większe. Siedząc, nie potrzebujemy wielu kalorii, ale gdy np. biegamy zapotrzebowanie na nie się zwiększa. Jednak zachodzi też odwrotna sytuacja.

Gdy organizm zorientuje się, że brakuje mu pożywienia, wówczas zmniejsza szybkość przemiany materii, aby oszczędzać energię. Robi dokładnie to samo, co kierowca, gdy zauważy palącą się kontrolkę informującą go o braku benzyny. Wszelkie procesy przemiany materii spowalniają się, aby zużyć jak najmniej zmagazynowanego paliwa, czyli tkanki tłuszczowej, po to by dotrwać do czasu, gdy okres głodowania się skończy. Cały organizm funkcjonuje na mniejszych obrotach.

Gdy zaczynamy stosować niskokaloryczną dietę, nasz organizm "myśli", że panuje głód. Nie jesteśmy w stanie w żaden sposób mu wytłumaczyć, że nie powinien podejmować wysiłków, by oszczędzać tkankę tłuszczową oraz że chcemy się jej właśnie pozbyć. Im bardziej ograniczamy ilość pożywienia, tym on bardziej się stara, zachować tłuszcz. W rezultacie tych starań szybkość przemiany materii spada drastycznie. Na przykład u osoby na diecie 500kcal metabolizm może zmniejszyć się o 20% poniżej swej zwykłej normy! Zaczynamy być niekiedy ospali, zniechęceni do życia, sfrustrowani. Im stan taki trwa dłużej, tym trudniej jest osiągnąć niższe wskazania wagi.

Gdy dieta się kończy, a odchudzający się wraca do swoich normalnych posiłków, wówczas nadal długo jeszcze utrzymuje się spowolniony metabolizm. Organizm, obawiając się powrotu głodu, nie tak szybko rezygnuje ze swojej strategii oszczędzania zapasów. Otrzymując znów swoją porcję zużywa ją oszczędnie na odbudowywanie zapasów tkanki tłuszczowej. Tak więc odchudzający się szybko z powrotem dochodzą do swojej pierwotnej masy ciała, a często nawet przybierają jeszcze więcej, niż to było w czasie przed rozpoczęciem diety.

Organizm potrzebuje aż kilku tygodni, aby przywrócić normalną dla siebie przemianę materii


Badania wykonane przez naukowców z Uniwersytetu w Pensylwanii na odchudzających się osobach stosujących bardzo niskokaloryczną dietę wykazały, że mimo upływu 5 tygodni od zakończenia diety, proces przemiany materii nie osiągnął normalnego poziomu. Tego typu postępowanie nazwano zjawiskiem jo-jo. Tak więc podsumowanie nie brzmi zachęcająco.

Dietetycy obliczyli, że aby zapobiec spowolnieniu metabolizmu, należy spożywać co najmniej 22 kcal na 1 kg masy ciała. Na przykład, jeżeli ktoś waży 80 kg, jego codzienny jadłospis powinien zawierać minimum 1760kcal. Jeżeli wartość kaloryczna spożytych pokarmów będzie mniejsza, powstaje ryzyko zmniejszenia szybkości przemiany materii.

Oprócz spowolnienia metabolizmu, organizm ma w zapasie także i inne środki zaradcze. Na przykład: napady niepohamowanego jedzenia. Automatyczny mechanizm obronny naszego organizmu włącza je, gdy zbyt często występuje sytuacja niedoboru pożywienia.

Przypomnijmy sobie taki obrazek z naszego życia: po silnym postanowieniu zrzucenia zbędnych kilogramów na śniadanie jemy jak kotek, na obiad garstkę ryżu, a kolacji unikamy. Ale organizm człowieka nie jest taki naiwny. Rodzina piecze ciasto. Zapach unosi się w powietrzu i zanim się zorientujemy już spałaszowaliśmy kilka porcji. Mamy poczucie winy za brak silnej woli. Ale tak naprawdę zjawisko to, nie ma nic wspólnego z naszą silną wolą! Organizm "odłączył" na chwilę mózg, aby mu nie przeszkadzał realizować swoich biologicznie uwarunkowanych zadań. Na nic wyrzuty sumienia. Fizjologia będzie zawsze silniejsza od wszelkich naszych postanowień. Pamiętajmy o tym.

Tak jest nie tylko wtedy, kiedy się odchudzamy

Podobny mechanizm działa nie tylko przy odchudzaniu się. Także w sytuacjach przypadkowych. Gdy opuścimy jakiś posiłek z braku czasu, to przy następnych może nas dopaść niepohamowany głód. Regularność posiłków więc pomaga utrzymać odpowiednią masę ciała. Jeśli ktoś permanentnie z powodu nawału pracy opuszcza obiad, to może liczyć na wybuch apetytu przy kolacji, co nie jest korzystne dla utrzymania szczupłej sylwetki.

 

Ewelina Wieczorek

www.epicentrumzdrowia.pl

www.dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/blog-dieta-cwiczenia-odchudzanie